Komentarz rynkowy UNIQA TFI 04.09.2026
Wybór tematu na dzisiejszy komentarz był w tym tygodniu nad wyraz prosty. W końcu rentowności polskich obligacji 10-letnich przebiły poziom 6,1%, a momentami znajdowały się nawet powyżej 6,2%. Tak wysokich poziomów nie obserwowaliśmy od ponad trzech lat.
Za przeceną polskiego długu stoją głównie czynniki globalne. W praktyce obserwujemy obecnie wzrost rentowności na większości rynków rozwiniętych. Nadal nierozwiązany konflikt w rejonie Cieśniny Ormuz wpływa na wyższe ceny ropy i gazu, a tym samym podnosi ryzyko inflacyjne. Rynek zaczyna więc uwzględniać scenariusz wyższych stóp procentowych. A przecież mechanizm rynku obligacji jest stosunkowo prosty (rzecz jasna nieco upraszczając): wyższe oczekiwane stopy procentowe oznaczają wyższe rentowności obligacji, a wyższe rentowności oznaczają niższe ceny obligacji. Do tego dochodzi jeszcze kwestia rosnących deficytów fiskalnych, napędzanych między innymi przez szybko rosnące wydatki obronne.
Co ciekawe, dodatkową presję można dostrzec także ze strony sektora technologicznego. Wyścig związany ze sztuczną inteligencją wymaga gigantycznych nakładów inwestycyjnych, a hyperscalerzy coraz chętniej sięgają po finansowanie dłużne. Rynek otrzymuje więc dodatkową podaż obligacji emitowanych przez spółki o bardzo wysokiej wiarygodności. Mówimy przecież o firmach generujących ogromne przepływy pieniężne. Jeżeli inwestor może kupić atrakcyjnie oprocentowany dług takiego emitenta, pozostali pożyczkobiorcy również muszą zaoferować wyższe rentowności, aby pozostać konkurencyjni.
W Polsce dużo mówi się obecnie o nowym projekcie budżetu, głębszym deficycie oraz rekordowych kosztach obsługi zadłużenia. Osobiście większą uwagę zwracałbym jednak na kwestie ratingowe niż na samą zdolność państwa do obsługi długu. Z tą nie ma obecnie większego problemu. Rynek patrzy raczej na długoterminową stabilność finansów publicznych. Nieprzypadkowo Fitch sygnalizował, że brak stabilizacji ścieżki zadłużenia mógłby w przyszłości negatywnie wpłynąć na ocenę wiarygodności kredytowej Polski.
Warto również, choć obligacje nie są idealnym obiektem do analizy technicznej, zerknąć na wykres. Rentowności znajdują się obecnie przy górnym ograniczeniu wieloletniego przedziału wahań. Trwałe wybicie powyżej dotychczasowych maksimów mogłoby otworzyć drogę nawet w kierunku 7%. Nie przywiązywałbym jednak do tego scenariusza nadmiernej wagi. W przypadku rynku obligacji fundamenty zwykle mają zdecydowanie więcej do powiedzenia niż linie trendu narysowane na wykresie.
Czy przy tak wysokich rentownościach obligacje długoterminowe stają się atrakcyjne? Moim zdaniem tak, choć warto postawić przy tym gwiazdkę. Patrząc wyłącznie na poziom dochodowości, zaczynają wyglądać coraz ciekawiej. Z drugiej strony relacja potencjalnego zysku do ryzyka nie jest już tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Bardziej skłaniam się ku opinii, że segment funduszy obligacji długoterminowych jest dziś „atrakcyjny, ale będzie bujało”. Dla inwestorów z krótkim horyzontem czasowym zmienność może okazać się po prostu zbyt duża. Natomiast ci, którzy są gotowi uzbroić się w cierpliwość, mogą w końcu otrzymać wynagrodzenie za ryzyko.
Autor: Mateusz Myśliwiec, analityk rynku funduszy inwestycyjnych w UNIQA TFI.